Home > Polecamy > Tęcza grawitacji</br>Thomas Pynchon ;…
Nasz profil na instagramie
1 tys.

Tęcza grawitacji
Thomas Pynchon ; przeł. [z ang.] Robert Sudół.

opublikowano: 10 grudnia 2018, przez: jl

Dlaczego podaje tłumacza, coś źle z książką? Drodzy czytelnicy, nie, otóż prezentuję, a raczej mam zaszczyt zainteresować Państwa jedną z najbardziej pokręconych dzieł w literaturze amerykańskiej a nawet światowej. „Tęcza Grawitacji” to książka objętościowo Biblii, którą albo pokochacie, albo po pierwszej stronie rzucicie w kąt. Jest to dzieło dla tłumacza na miarę Trenów Finegganów Jamesa Joyce. Dlatego za jej tłumaczenie odważył się zabrać Robert Sudół, tłumacz Johna le Carré, Cormacka McCarthyego, Johna Flanagana, Kurta Vonnegutha, Charlesa Bukowskiego, ufff… wystarczy. Książka wzbudza emocje i ma je wzbudzać, ma się ją albo kochać, albo znienawidzić, nie ma środka, nie ma i koniec. Więc jeśli nie trawicie takich dzieł, dalszej części recenzji czytać nie musicie.

A o czym jest, ponad 600 stronicowe, drobnym maczkiem wydane, dzieło? Opisem jakby narkotycznego snu zwanego wojną, drugą wojną światową, jej końcówką, w której, w zajmowanych przez aliantów Niemczech główny bohater, oficer amerykańskiego wywiadu, którego w tym dziele trzeba cierpliwie znosić, szuka faszystowskiej superbroni rakiety V2. Kiedy strawicie styl autora, jego pasję, wprost narkotyczną, zanurzycie się w odmęty bezsensu wojny, w melanżu scen batalistycznych, jego gęstej treści podającej tyle formy, poezji, śmierci, religijności, intrygi szpiegowskiej. Jakbyście znaleźli się w jakiejś magicznej krainie, którą umownie zdają się zwać Europą. I zobaczycie śmierć cywilizacji zachodu, opisanej jak mało gdzie w literaturze. Nigdzie nie spotkałem się z takim mocnym ukazaniem bezsensu wojny, może w książkach Remarque, może Vonneguta.

Na koniec głos czytelników:

  • „…czytanie tej książki to jak zderzenie z pociskiem rakietowym.”
  • „…beznadziejna, rzuciłem w kąt.”

Good luck 🙂
[PL]

wszystko z kategorii: Polecamy <<   >>