Home > Wydarzenia > Filia Nr 3 > Patroni zabobrzańskich ulic</br>…
Nasz profil na instagramie
1 tys.

Patroni zabobrzańskich ulic
Wojciech Kilar

opublikowano: 14 października 2019, przez: jl

Filia nr 3 Książnicy Karkonoskiej
prezentuje

Patroni zabobrzańskich ulic


Wojciech Kilar
ur. 17 lipca 1932, zm. 29 grudnia 2013

 wybitny kompozytor muzyki filmowej

*

Wojciech Kilar urodził się 17 lipca 1932 roku we Lwowie. Był synem cenionego ginekologa i aktorki teatralnej. Wyrastał w środowisku, w którym zainteresowanie sztuką, zwłaszcza teatrem było rzeczą naturalną, natomiast edukacja muzyczna była elementem kształcenia młodego człowieka. Mając sześć lat, Kilar zaczął pobierać lekcje gry na fortepianie, ale nie był zbyt chętnym uczniem. Matka jednak wytrwale wspierała syna w edukacji muzycznej. Nic nie zapowiadało, że muzyka zajmie w jego życiu istotne miejsce. Dopiero po przymusowym wysiedleniu z rodzinnego Lwowa w 1944 roku, gdy syn z matką zamieszkał w Rzeszowie muzyka stała się ważna. Przyszły kompozytor trafił tam na nauki do Kazimierza Mirskiego, wspaniałego człowieka a zarazem obdarzonego wielką charyzmą i intuicją pedagoga. To on namówił Kilara do komponowania. Tam też odkrył Kilar dwudziestowieczny repertuar pianistyczny, który okazał się na tyle fascynujący, że skłonił go do podjęcia własnych prób twórczych. Okazało się, że już jako piętnastolatek odniósł pierwszy sukces kompozytorski, otrzymując za własne wykonanie Dwóch miniatur dziecięcych drugą nagrodę na Konkursie Młodych Talentów.

Naukę kompozytorskiego rzemiosła Kilar kontynuował w Krakowie, nie zaniedbując przy tym edukacji pianistycznej. Nie było to łatwe, bo jak sam twierdził, Kraków go rozpraszał, twierdził, że chłonął Kraków z jego atmosferą, ale to przeszkadzało mu w tworzeniu. „Nie byłem w stanie grać na fortepianie, ani pisać, ani porządnie się uczyć” – wspominał.

Potem wyjechał do Katowic i tu znalazł swoje miejsce na ziemi. Studiował u Bolesława Woytowicza w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Katowicach w klasie gry na fortepianie i kompozycji. Dyplom ukończenia studiów otrzymał z najwyższym wyróżnieniem w 1955 roku. Katowice okazały się dla Kilara życiową przystanią, jego własnym miejscem na ziemi. Odtąd mówił o sobie, że jest Ślązakiem ze Lwowa. Tu poznał swoją przyszłą żonę Barbarę Pomianowską i tu rozpoczął karierę jako kompozytor. Jeszcze w czasie studiów napisał kilka dzieł kameralnych. Dał w nich dowód znakomitego wyczucia dramaturgii formy, co stało się znakiem rozpoznawczym jego indywidualnego stylu.

Kilar zadebiutował w końcu lat 50. na pierwszych edycjach festiwalu Warszawska Jesień. Początkowo jego twórczość pozostawała pod wpływem polskiego i europejskiego neoklasycyzmu, komponował, sięgając do klasycznych form i gatunków muzycznych. W latach 1955-58 został aspirantem Woytowicza w Krakowskiej Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej. W 1957 roku uczestniczył w Międzynarodowych Kursach Wakacyjnych Nowej Muzyki w Darmstadt. Propagowane tam awangardowe tendencje, nie trafiły mu do przekonania, chociaż pozostawiły trwały ślad w jego dorobku. W poszukiwaniu nowych inspiracji w 1959 roku wyjechał do Paryża jako stypendysta rządu francuskiego, uczęszczał na zajęcia kompozycji do Nadii Boulanger. Tam odkrył jazz, którego intuicyjność i spontaniczność ukazała mu nowe cele estetyczne. Odtąd, stawiał w centralnym punkcie sam fakt tworzenia oraz umiarkowanie w zakresie stosowanych środków ekspresji. Pragnął pisać muzykę zdolną zaabsorbować słuchacza. Szybko zaczął realizować ten cel. Przekonanie kompozytora, że „prawdziwie wartościowe są tylko te utwory, które wykonawcy chcą grać, a publiczność słuchać”, urzeczywistniło się w pełni w kolejnych latach. Drugą konsekwencją twórczego zwrotu, stało się sięgnięcie kompozytora do muzyki wokalno-instrumentalnej, szczególnie w jej religijnej odsłonie. W swoim dorobku Wojciech Kilar ma kompozycję ultranowoczesną w brzmieniu i w formie, która stała się symbolem sprzeciwu wobec tradycji, oraz manifestem przyszłości — RIFF 62. Na festiwalu Warszawska Jesień odniosła niezwykły sukces — Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej musiała bisować, co w nowej muzyce zdarza się niezmiernie rzadko! Podobna rzecz przytrafiła się dwóm kolejnym utworom Kilara — „Generique” (1963) i „Diphtongos” (1964). Kilar, jak sam mówił, odkrył kamień filozoficzny, „że nie ma nic piękniejszego, niż trwający w nieskończoność dźwięk czy współbrzmienie, że to jest właśnie najgłębsza mądrość, a nie te nasze sztuczki z allegrem sonatowym, fugą, harmonią”. Potem przyszła fascynacja inną awangardą – ‚minimal music’, która zaowocowała dwoma utworami: „Upstairs-Downstairs” (1971) oraz „Przygrywką i kolędą” (1972). Tym sposobem w dwunastominutowej kompozycji „Upstairs-Downstairs” dwa dźwięki brzmią nieprzerwanie od początku do końca utworu.

W 1974 r. skomponował swój najsłynniejszy utwór, poemat symfoniczny Krzesany. Z dzisiejszej perspektywy można uważać, że „Krzesany” wynika logicznie z tego właśnie, minimalistycznego rozdziału twórczości Kilara, bo jest to swoista ‚minimal music’. Wtedy, ćwierć wieku temu Krzesany wywołał szok. Wśród melomanów zrobił furorę, profesjonaliści skrytykowali go, widzieli w nim coś fałszywego. Utwór zrobił jednak wielką karierę i do dziś jest bardzo chętnie grany i słuchany. Kilar natomiast nie dał zbyt długo czekać publiczności i krytykom na następny utwór, już dwa lata później napisał kolejny utwór o tematyce górskiej — Kościelec 1909 (1976). Utwór ten poświęcony był pamięci Mieczysławowi Karłowiczowi, wybitnemu kompozytorowi, który w 1909 roku zginął pod lawiną właśnie pod Kościelcem. Przyjętej w tych utworach stylistyce Kilar pozostał wierny do końca życia. Preferował w swoich utworach specyficzny sobie minimalizm, rezygnując niemal całkowicie z awangardowych środków technicznych. Operował uproszczonym językiem muzycznym, preferował stosowanie wielkich mas brzmienia, eksponował melodię, za pomocą której wywoływała silne emocje. Skromność zastosowanych środków przekładała się w potężną siłę ich oddziaływania. Twórczość Kilara stanowi konsekwentnie wzajemne dopełnianie się muzyki autonomicznej i filmowej. Dotyczyło to zarówno utworów nawiązujących do muzyki ludowej, w szczególności folkloru podhalańskiego, jak i dzieł narodowo-religijnych, odzwierciedlających głęboką wiarę i patriotyzm kompozytora. Poza komponowaniem występował także jako pianista, wykonując własne utwory, zarówno w Polsce, jak i na świecie.

Wojciech Kilar był jednym z najwybitniejszych kompozytorów muzyki filmowej. Tu także wykorzystywał podobne środki warsztatowe. Napisał muzykę do ponad 160 filmów. Muzyka filmowa równolegle do muzyki autonomicznej zajmuje w jego twórczości osobne i ilościowo dominujące miejsce. W tym wyjątkowo bogatym dorobku mieszczą się efekty współpracy Kilara z najwybitniejszymi polskimi i zagranicznymi reżyserami. Współpracował m.in. z Andrzejem Wajdą, Kazimierzem Kutzem, Krzysztofem Zanussim, Krzysztofem Kieślowskim, Romanem Polańskim. Za swoją działalność artystyczną otrzymał wiele nagród, w tym wiele nagród za muzykę filmową. W 1991 roku przyznano mu Nagrodę Komitetu Kinematografii. Światowy rozgłos przyniosła mu napisana w 1992 roku muzyka do filmu Dracula w reżyserii Francisa Forda Coppoli.

Tworzył muzykę do filmów fabularnych, ale także seriali, animacji i dokumentów. Właśnie muzyka filmowa, doceniana była zarówno ze względu na swój samoistny urok (np. piękno melodii, sugestywną i różnorodną instrumentację), jak i doskonałą korelację z obrazem, tematyką czy nastrojem filmu, dlatego zapewniła polskiemu kompozytorowi światową sławę. Jednak sam Kilar uważał ten nurt swojej twórczości za mniej istotny, o wartości przede wszystkim użytkowej, choć czerpał z niego wiele satysfakcji, także artystycznej. Każda jego filmowa partytura nosi ślad intencji, aby dany temat był znaczący ze względów czysto muzycznych, a już zdecydowanie przeciwstawiał się temu, aby imputować jego twórczości symfonicznej swoistą „filmowość”. Uważał, że to muzyka symfoniczna oddziałuje na filmową. I rzeczywiście, w tej ostatniej regularnie pojawiały się np. glissanda czy tremola i inne wyszukane efekty brzmieniowe, które były w zasadzie nieobecne w dziełach autonomicznych. Rzec można, że swą muzyką pisaną dla kina Kilar oddał sprawiedliwość krytycznie ocenianej awangardzie, wykorzystując i adaptując jej środki na potrzeby specyficznych filmowych kontekstów. Ogromną satysfakcję sprawiało mu komponowanie walców, polek, marszów czy ilustracji do scen z kuligami. Niewątpliwie różnorodność muzyki filmowej Kilara dorównuje bogactwu twórczości autonomicznej. W każdym z tych obszarów działalności przyświecało mu hasło: „Być jak najlepszym Kilarem”. Niezależnie od tego, czy komponował symfonię, czy temat do filmu, pisał utwory wyrastające z głębokiej wewnętrznej potrzeby, mając jednocześnie świadomość, że muzyka jest pewnym, przeznaczonym do wykonania, przekazem dla słuchacza. Każdy utwór to małe arcydzieło.

Wojciecha Kilara uznano wkrótce za czołowego przedstawiciela polskiej awangardy muzycznej, obok Krzysztofa Pendereckiego i Henryka Mikołaja Góreckiego. Tworzyli dzieła budujące w świecie renomę tzw. polskiej szkoły kompozytorskiej.

Krytyka muzyczna z jednej strony stawiała twórczość Kilara co najmniej na równi z dokonaniami Karola Szymanowskiego, z drugiej jednak ganiła za „naiwność” w sposobie odczytania folkloru. Stosunkowo skromna pod względem ilościowym reprezentacja „tatrzańskich” dzieł Kilara jest pozorna, gdyż echa góralszczyzny pobrzmiewają w wielu innych jego utworach, choć nie są o tej tematyce.

W 1977 roku został członkiem-założycielem Towarzystwa im. Karola Szymanowskiego w Zakopanem. Przez wiele lat był prezesem Oddziału Katowickiego Związku Kompozytorów Polskich, natomiast w latach 1979-81 pełnił funkcję wiceprezesa w Zarządzie Głównym ZKP. Wchodził także w skład Komisji Repertuarowej Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Współczesnej „Warszawska Jesień”. Wojciech Kilar został także Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (1976) oraz Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski (2002). W 1998 roku Uniwersytet Opolski nadał mu tytuł doktora honoris causa. To tylko najważniejsze wyróżnienia, z bogatej listy nagród, jakie otrzymał.
W 1991 roku Krzysztof Zanussi nakręcił o nim film „Wojciech Kilar”. W 1998 roku został honorowym obywatelem miasta Rzeszowa, w 2006 roku – Katowic i Wodzisławia Śląskiego.

Wojciech Kilar zmarł 29 grudnia 2013 roku w Katowicach po kilkumiesięcznej walce z guzem mózgu. Uroczystości pogrzebowe kompozytora odbyły się 4 stycznia 2014 w katedrze w Katowicach. Artysta został pochowany na cmentarzu przy ul. Henryka Sienkiewicza w Katowicach we wspólnym grobowcu ze zmarłą kilka lat wcześniej żoną Barbarą.


Ulica Wojciecha Kilara.

Mało kto wie gdzie jest ul. Kilara w Jeleniej Górze, choć nie raz nią przechodził. W okolicy Centrum Handlowego „Auchan”, na tyłach ZUS-u, stacji benzynowej, obok KFC i kilku sklepów, na trasie linii autobusowej nr 8 jest droga donikąd, na jej końcu jest szlaban. To właśnie ul. Wojciecha Kilara. Nikt tu nie mieszka, ale ruch na niej jest nawet spory. Można zjeżdżając z niej w boczne uliczki dojechać na parkingi do Auchan, albo do Leroy Merlin, dojechać do mieszkaniowej części ul. Kiepury lub wyjechać na obwodnicę na Szklarską Porębę.

Opracowała: EL

 


Czy wiesz jak rozbudowywało się Zabobrze?
Zajrzyj TUTAJ i odkryj kolekcję fotografii Pana Andrzeja Szpaka
w Jeleniogórskiej Bibliotece Cyfrowej.

14 października do 31 grudnia 2019 r.
wszystko z kategorii: Filia Nr 3, Wydarzenia <<   >>