Home > Polecamy > Jacek Dehnel</br>Matka Makryna
Nasz profil na instagramie
1 tys.

Jacek Dehnel
Matka Makryna

opublikowano: 6 sierpnia 2018, przez: jl

Oj, zamieszała mateńka w głowach naszych emigracyjnych romantyków, zamieszała… Pochachmęciła w historii a i w literaturze narozrabiała, choć tego akurat nie planowała. Makryna Mieczysławska, czyli Julka Wińczowa, to chyba jedna z największych oszustek XIX wieku, a i ze współczesnymi mogłaby się zmierzyć i wyszłaby z tej konkurencji obronną ręką. Aż dziw, że dopiero teraz jej historia stała się tematem powieści, za to znakomitej. Była prostą i niewykształconą kobietą z Wileńszczyzny, na dodatek nieszczęśliwą i poniewieraną przez męża, carskiego żołdaka. Przypadek sprawił, że wzięto ją za zakonnicę, rozwiązanego przez Moskali unickiego klasztoru. Tyle że dzięki tej pomyłce Julka mogła się w końcu najeść do syta i przespać noc pod dachem. Ludzie chcieli opowieści o okrucieństwie zaborcy, no to je dostawali. A potem to już samo poszło i tak wdowa po Wińczu została bazylianką z Mińska, matką przełożoną prześladowaną i torturowaną przez siedem lat za wiarę. Dotarła do Paryża i Rzymu. Pisał o niej Słowacki i Norwid, spotykał się Mickiewicz, na audiencji przyjął papież Grzegorz XVI. Słuchacze popadali w religijną histerię, niezliczone ilości welonów rozdzierali między sobą na relikwie. I co z tego, że Rosjanie słali sprostowania, że wiele szczegółów nie zgadzało się, a i byli tacy, którzy Julkę w Paryżu rozpoznali, to dopiero w 1923 roku została opublikowana broszura demaskująca Makrynę, choć podobno niektórzy nadal wierzą w opowieść przeoryszy. A co sama bohaterka myślała o zamieszaniu wokół swojej osoby? To najlepiej wie Jacek Dehnel, który w porywającym monologu Makryny przedstawia koleje jej losu i meandry umysłu. Czyżby jego też uwiodła i sprowadziła na manowce?

Książka dostępna w zbiorach Książnicy Karkonoskiej. (KH)

wszystko z kategorii: Polecamy <<   >>